Rok 2020 – Za nami 29 urodziny internetu w Polsce!

Kilka dni temu świętowaliśmy w Polsce 29 urodziny Internetu! A z tej okazji warto cofnąć się odrobinę do przeszłości i powspominać, jak to bywało jeszcze zupełnie niedawno.

Czy od początku osiągał takie prędkości, jak dzisiaj? Oczywiście nie. Internet w Polsce jest dość młody. Jako początek ery Internetu w Polsce datuje się początek lat 90 ubiegłego wieku. Dokładnie 17 sierpnia 1991 r. uruchomiono pierwsze łącze o prędkości 9600 bit/s. Dokonał tego p. Rafał Pietrak, pracownik Wydziału FIzyki Uniwersytetu Warszawskiego.

W przeliczeniu na jednostki, którymi operujemy dziś znacznie częściej, zestawione połączenie osiągało prędkość 0.0092 Mb/s. To ponad 2173 raza wolniej niż najwolniejsze oferowane przez nas łącze bezprzewodowe. Albo 10 869 razy wolniej (prawie 11 tysięcy razy wolniej!), niż najwolniejszy pakiet internetu światłowodowego, który mamy obecnie w ofercie. Jak widać, pierwsza prędkość Internetu w Polsce nie była zawrotna. Jakiś czas później, w grudniu 1991 r., nadano pierwszy adres IP w Krakowie dla Instytutu Fizyki Jądrowej.

Przeciętny Kowalski w tamtym okresie nie miał dostępu do sieci. Dopiero jakiś czas później, w kwietniu 1996 roku Telekomunikacja Polska uruchomiła numer dostępowy, przez który każdy Polak posiadający telefon stacjonarny mógł połączyć się do Internetu poprzez modem. Modem jest skrótem od dwóch słów: modulator i demodulator. Modulator moduluje sygnał cyfrowy na sygnał analogowy, po drugiej stronie demodulator demoduluje sygnał analogowy na cyfrowy czyli zrozumiały dla maszyny – komputera.

Modem podłączaliśmy pod linię telefoniczną i z komputerem. Instalowaliśmy odpowiednie oprogramowanie i łączyliśmy się z numerem dostępowym: 0 20 21 22. Podczas łączenia się słyszalny był charakterystyczny dźwięk wdzwaniania. Powodem było tego, że modem łączył się w przedziale częstotliwości słyszalnych dla człowieka.

Po udanym połączeniu – a prób potrafiło być wiele – komputer odliczał czas w Internecie. Ile zapłacimy na rachunku zależne było od czasu spędzonego w Internecie. Dlatego nierzadko szukaliśmy możliwości, by zoptymalizować czas korzystania – przygotowywane były wcześniej liczne okna przeglądarki gotowe do załadowania – następnie po połączeniu następowało „szybkie” pobranie danych i rozłączenie. Później, gdy udało się już wszystko przeczytać – można było znów się połączyć.

Parę lat później Telekomunikacja Polska uruchomiła SDI. SDI czyli stały Szybki Dostęp do Internetu zakładał powiększenie prędkości połączenia. Później SDI stało się Stałym Dostępem do Internetu, w którym nie miało znaczenia jak długo „siedzimy w Internecie” – płaciliśmy stałą stawkę na miesiąc.

Te, wydawać by się mogło, że zamierzchłe, choć wcale nie tak odległe czasy były prekursorem tego, co mamy dzisiaj. Z perspektywy ówczesnych internautów dzisiejszy Internet byłby czymś w zasadzie niewyobrażalnym. Szybki Internet radiowy, osiągający prędkości do kilkuset Megabitów. Internet światłowodowy z prędkościami maksymalnymi tak wysokimi, że nawet trudno objąć je wyobraźnią. Do tego wszystkiego pamiętajmy, że Internet stale przyspiesza…